Nie grałbym - mówi prezenter programu "Kawa czy herbata? Krzysztof Dużyński list do redakcji; czol1ico.gif (30717 bytes)
w ataku

- Od kilku lat przygotowujesz i prowadzisz wtorkowe wydania programu "Kawa czy herbata". Prawie wszyscy prezenterzy "Kawy" skarżą się, że w dniu programu muszą bardzo wcześnie wstawać...
- To prawda. Kiedy mam program, nastawiam aż trzy budziki na 4.00, ale zwykle o tej porze jestem już na nogach. Myśl, że mógłbym zaspać, spędza mi sen z powiek. Wyobrażam sobie zamieszanie w studiu: nerwowe telefony czekającej na mnie ekipy, zerkanie na zegarek, gorączkowe odliczanie czasu... Na szczęście, do tej pory nigdy się to nie zdarzyło.

- Ale zdarzyło się pewnie, że jakiś gość nie dotarł na czas?
- Owszem, a ponieważ sztuczne wypełnianie 6 minut przeznaczonych na rozmowę jest straszne, porwaliśmy do studia innego gościa, z niedokończonym makijażem. Cała ekipa miała zepsuty humor.

- Zespół "Kawy czy herbaty" to przyjaciele?
- Wszyscy bardzo się lubimy. Prawdziwie zakumplowani jesteśmy jednak tylko w swoich zespołach: poniedziałkowym, wtorkowym itd. Na prywatne spotkania nie mamy zbyt wiele czasu: zawsze ktoś gdzieś gania albo siedzi w montażowni, bo następnego dnia rano ma program.

- Nie masz trochę żalu do losu, że nie jesteś tak popularny, jak prezenterzy programów w najlepszym czasie antenowym?
- Absolutnie nie zależy mi na popularności. Nigdy nie lubiłem wychodzić przed zespół. Gdybym był piłkarzem, nie grałbym w ataku, ale na pozycji, w której rozgrywa się piłkę i cieszy, że inni strzelają bramki.

- Mówisz o piłce nożnej, a podobno bardziej pasjonuje Cię motoryzacja?
- Do niedawna miałem wręcz oznaki lekkiego maniactwa. Pożerałem książki i wszystkie pisma motoryzacyjne. Jednak, po pół roku całkowitego uzależnienia od motoryzacji, teraz trochę oprzytomniałem.

- Dlatego, że zacząłeś robić prawo jazdy?
- Między innymi. Długo nie mogłem zrobić kursu, bardziej niż notatki o ruchu drogowym pociągało mnie pójście do kina, na jakiś koncert. W końcu zdobyłem się na męską decyzję i postanowiłem zdać egzamin na prawo jazdy. Żeby tego dokonać, część ubiegłorocznych wakacji poświęciłem na specjalny, dwutygodniowy kurs w Krynicy Górskiej.

- Ciężko było?
- Nielekko. Od rana do wieczora zajmowałem się wyłącznie ruchem drogowym, zapomniałem, że istnieje świat, nie czytałem książek ani prasy. Znałem za to na pamięć repertuar zespołu muzycznego z sali dancingowej, która znajdowała się obok naszego pensjonatu. Ale wytrwałem. Teraz spokojnie przemieszczam się po Warszawie, jeżdżąc z maksymalnie dopuszczalną prędkością.

- Ile masz czasu na życie pozazawodowe?
- Sporo.

- Kiedyś było inaczej?
- Liczyła się tylko praca. Kiedy byłem w Radiu Eska, przygotowania do każdej audycji zajmowały mi wiele godzin, a po emisji nie mogłem zasnąć w nocy. Zorientowałem się jednak, że przy takim rytmie życia wiele tracę. Teraz staram się nadrobić stracony czas, wiele podróżuję, ostatnio po Europie. Przed każdą podróżą biegam po księgarniach i kupuję stosy przewodników.

- Gdzie wyruszysz w tym roku?
- Jeszcze nie wiem. Może kolejny raz do Portugalii? Kocham tamten klimat i krajobrazy. No i oczywiście kuchnię - bez dobrej kuchni nie da się dobrze wypocząć...

Rozmawiała EWA TARASIUK

Krzysztof
Dużyński

Ma 37 lat
Znak zodiaku: Ryby.

Dziennikarz. Ukończył szkołę teatralną. Dawniej związany z Radiem Eska.
Od trzech lat prowadzi wraz z Moniką Luft wtorkowe wydania programu "Kawa czy herbata" w TVP1

Rozwiedziony

Zobacz też - Anna Pawłowska

Zobacz też - Iwona Schymalla

ponico.gif (1106 bytes)

wtorico.gif (821 bytes)

sroico.gif (806 bytes)

czwaico.gif (836 bytes)

piaico.gif (816 bytes)

Źródło - "Super Express" - 15 listopada 1999  * Opr. Tomasz Pyć