Mija 68 od pierwszej polskiej wyprawy polarnej. Zaczęło się
od zimowania trzyosobowej grupy na Wyspie Niedźwiedziej w 1932 r. Dzisiaj na
Spitsbergenie i w Antarktyce mamy stałe stacje badawcze. Rokrocznie w kilku rejonach
polarnych działają polskie wyprawy. Bierzemy udział w międzynarodowych programach
badawczych i realizujemy własne cele naukowe.
Szkołą polskich polarników jest Spitsbergen. Od pięćdziesięciu lat mamy tu stałą
stację "Polski Dom Pod Biegunem". Działają wyprawy organizowane przez Polską
Akademię Nauk, ale i naukowe wyprawy regionalne, wyprawy studenckich kół naukowych, a
nawet alpiniści. Znaczenia tych wypraw dla rozwoju nauk o Ziemi trudno przecenić.
Dla wielu naszych polarników Spitsbergen to skrawek ojczystej ziemi. Nad naszym domem w
Zatoce Białego Niedźwiedzia w fiordzie Hornsund (patrz mapa)
na Południowym Spitsbergenie od lat powiewa polska flaga. Z tym miejscem wiążą się
wszystkie wielkie dla naszych badań nazwiska. Norwegowie w uznaniu naszych zasług
wprowadzili na mapy tego rejonu wiele polskich nazw.
Z tych to przyczyn chciałbym dla uczczenia 68 lecia Polskich Wypraw Polarnych
przybliżyć Państwu Spitsbergen poprzez pokazanie naszej stacji, ludzi prowadzących
badania i fascynującej przyrody. Nie chcę w kilku zdaniach przedstawiać historii
naszych badań. Jest to chyba niemożliwe, by cały ten okres i całą działalność
skrócić do strony maszynopisu, zresztą od tego są specjalistyczne publikacje.
Dla mnie Spitsbergen to najpiękniejsze miejsce na świecie. Każda kolejna wyprawa była
nieustannym pasmem radości. Może dlatego na moich zdjęciach nie powieje grozą, ani
bohaterstwem. Po prostu cieszę się , że mogłem tam pracować.
Krajobraz Spitsbergenu jest bardzo różnorodny, zmienia się w czasie i przestrzeni. W
każdej godzinie i po przebyciu każdego kilometra widzimy zaskakujące zmiany. Inne
położenie słońca, inny układ chmur pozwalają na stałe odkrywanie nowych widoków.
Pozornie monotonny lodowiec ma nieomal każdego dnia inne oblicze. Nawet powtarzane w tych
samych miejscach żmudne pomiary pozwalają oglądać stale zmieniający się świat.
Boję się, że przygotowane do wystawy zdjęcia nie dość przekonywująco uzasadniają
mój entuzjazm, ale są tylko czarno - białą, pozbawioną ruchu i dźwięku kopią. Sam
oglądam je z przyjemnością, wspominając chwile gdy je robiłem.
Chcę tą wystawą podziękować za niezapomniane, wspólnie przeżyte chwile,
współuczestnikom wypraw. Poświęcić ją tym, którzy w tym okresie choćby na krótko
związani byli ze Spitsbergenem, do dziś mają go w swych oczach i chcą tam powrócić.
Wystawa jest przygotowywana. |